Akcja Drugiej Części Dziadów autorstwa Adama Mickiewicza ma miejsce na cmentarzu w budynku przycmentarnej kaplicy. Kaplica jest zamknięta, wszystkie światła i świece zgaszone, na środku stała trumna. Pod koniec tej drugiej części utworu zgromadzenie na obrzędzie Dziadów wieśniacy wychodzą z budynku kaplicy wyprowadzając pasterkę, za którą podąża mara. Wspomniane są również wydarzenia z domostwa złego pana i z jego sadu.
Czas akcji nie jest dokładnie znany. Wiadomo, że wydarzenia rozgrywają się porą nocną, mamy między innymi takie opisy czasu akcji jak: blask księżyca wpadający do wnętrza kaplicy, ciemność. W pewnym momencie dowiadujemy się, że jest już północ, a na końcu utworu kiedy pojawia się mara padają słowa z których można wnioskować iż zbliża się świt - słyszymy o pianiu koguta i o tym, że jest już grubo po północy. Jeżeli chodzi o właściwy czas akcji to należy uwzględnić, że obrzęd Dziadów wywodząca się od pogańskiej tzw. uroczystości kozła odbywała się dwa razy do roku jesienią i wiosną. W tym przypadku jednak gdybyśmy powiązali drugą część dziadów z innymi częściami utworu Mickiewicza doszlibyśmy do wniosku, że akcja toczy się w Dzień Zaduszny (czyli pierwszy dzień po Wszystkich Świętych), a więc jesienią 2 listopada. Przy takim założeniu możliwe jest nawet podanie dokładnej daty, a mianowicie iż wydarzenia mają miejsce w roku 1821.
- Wersja do wydruku
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać


xd
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Anonymous, sob., 10/10/2009 - 17:43to byl zły człowiek który miał wiele na swoim sumieniu nie wiedział co dobre a co zle biednego kruka kazał wychłustać a biedna żebraczkę kazał wyrzucić .moim zdaniem dobrze że sie znalazł wśród duchów ciężkich . niestety oni nie mieli szans na marozie i głod im dowierał ale oni walczyli do końca nie poddali się pomimo że i tak wiedzieli co ich czeka nie dali się , i mimo że pożegnali ten świet trafili do duchów lekkich bo właś nie na to zasłużyli .byli oni dobrymi ludzmi. zły pan chciał mieć wszystko tylko dla siebie i z nikim sie nie dzielić był samolubny .swoich poddanych traktował jka wrogów był on władcą wsi wiec wiele mógł.gdy zmarł powiedzial że wolal by w piekle gnic niż mieć taką karę jaką ma obecnie. teraz musi chodzić drogami gdzie za zycia chodził . aby go ztej kary uwolnić musieli by wybaczyc mu ludzie których wcześniej skrzywdził . prosił o jedzenie ale mimo jego prośb i błagań nikt mu nie nchcial pomoc.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
Anonymous, wt., 11/18/2008 - 14:50